Dziś ciąg dalszy prostych, naturalnych kosmetyków o krótkim
składzie do samodzielnego wykonania. Pamiętajcie, że zanim zrobicie (i
użyjecie) jakiegokolwiek kosmetyku należy upewnić się, że jest on dla was
odpowiedni (czasami warto przetestować na sobie zamiast sugerować się jedynie
mądrościami typu „olej kokosowy absolutnie nie nadaje się dla włosów
wysokoporowatych” – bo moje kolorowe loki są idealnym przykładem tego, że w
niektórych przypadkach nadaje się znakomicie) oraz czy nie jesteście uczulone
na któryś ze składników. Alergie potrafią bardzo uprzykrzyć życie.
Olejku, który jest bohaterem dzisiejszego wpisu (a także
mojej kosmetycznej pielęgnacji) używam praktycznie do wszystkiego. Zmywam nim
makijaż, bywa, że używam zamiast żelu pod prysznic, sprawdza się jako
krem/balsam, olejuję nim włosy.
Czego będziemy potrzebować?
♥ Olej płynny – 50ml
♥ Olej kokosowy – 50ml
♥ Olej konopny – 2 łyżki
♥ Olejki eteryczne – kilka kropli
Inne:
WYKONANIE:
Prościej się chyba nie da – trzeba umieścić wszystkie
składniki razem i zmiksować je aż połączą się i przyjmą postać puszystego
puchu.
Wykorzystany przeze mnie olej płynny to rzepakowy, olej kokosowy
– jak już wiemy – ma właściwości antybakteryjne, przeciwgrzybicze i
antyseptyczne, natomiast olej konopny (mazidla.com) to istne cudo dla mojej skóry: sprawdza się świetnie, nie uczula, dobrze się
wchłania i wzmacnia odporność skóry, jeśli użyjemy go solo zachwycimy się tym,
jak szybko się wchłania, nie pozostawiając po sobie tłustej warstwy. Jeśli
zastosujemy go na włosy, zauważymy, że łatwiej je rozczesać i bardziej się
błyszczą. Ma zapach, który kojarzy mi się z mokrą ziemią i liśćmi.
Olejek rozmarynowy (działa antyseptycznie, przeciwgrzybiczno
i antybakteryjnie, pobudza wzrost włosów, ujędrnia skórę) pięknie pachnie
ziołowo, natomiast szałwiowy… cóż, ziołowo śmierdzi – natomiast świetnie
działa: antyseptycznie, przeciwzapalnie, ściągająco. Świetnie sprawdza się w
pielęgnacji cery trądzikowej.
Na moją skórę olejek podziałał jak magiczny eliksir –skóra
stała się zdrowsza, mniej się przetłuszcza (nic dziwnego, skoro przestałam
słuchać dermatologów i wysuszać ją coraz to liczniejszymi specyfikami, które w
moim przypadku nie robiły nic poza pogarszaniem sytuacji; oczywiście nie
namawiam do ignorowania zaleceń lekarzy, jeśli traficie na takiego, który zna
się na tym, co robi – moja dermatolog znała się chyba jedynie na polecaniu,
ciekawostka, akurat tych produktów, których ulotki i próbki miała aktualnie na
biurku), gładsza, oczyszczona, pory mniej widoczne, a niechciane niespodzianki
pojawiają się rzadziej, w mniejszej ilości i szybciej się goją (jestem
alergikiem i wrażliwcem, reaguję nawet na zmianę w wodzie lecącej z kranu, więc
idealnie w tej kwestii chyba nigdy nie będzie). Czy można chcieć czegoś więcej?
Olej konopny niezbędny do wykonania powyższego przepisu
otrzymałam dzięki uprzejmości mazidla.com, serdecznie dziękuję.
Kosmetyki DIY, kiedyś muszę się za nie zabrać i zrobić kilka :)
OdpowiedzUsuń